Przeskocz do treści

Nie było miejsca dla ciebie…

„Daj serce skruchę, Panie Boże, porzucić daj bluźniercze słowa. Na nowo odkryć twoje imię, na nowo spocząć w sercu słowa. Daj odczuć Boże żal głęboki, niech łza serdeczna z okna spłynie. Rozświetlaj duszy ciasne mroki i Panem bądź mi ty jedynie.”  

 

 

Drogi bracie! Droga siostro!  

W tym świecie zagonionym i obłudnym, jakże często mijamy sie w pośpiechu i zapominamy o sobie nawzajem. Tysiące twarzy, a każda twarz to jeden człowiek. Człowiek? Czy twarz to człowiek? Tysiące smutków, tysiące miłości, miliony samotności. Dlaczego szukamy Jezusa w dalekich krajach, przecież tam go nie ma! On jest blisko, obok mnie. Nie mogę pozwolić zgasnąć swojej lampie wiary, a zawsze go zobaczę. Muszę tylko napełniać ją każdego dnia kroplami miłości i dzielić się w samotności chlebem powszednim z innymi.

 

Jakże jest ważne dla każdego z nas, w tym czasie oczekiwania i zadumy, że miłość, aby była prawdziwa musi boleć. To ja muszę być gotowy dać z siebie wszystko, by nie krzywdzić innych, lecz czynić dla nich dobro. Wymaga to ode mnie gotowości dawania siebie, aż do bólu. W przeciwnym razie nie będzie we mnie prawdziwej miłości i zamiast pokoju przyniosę swoim bliźnim niesprawiedliwość. Dzisiejsi ludzie są głodni miłości która jest jedyną odpowiedzią na samotność i wielkie ubóstwo. W niektórych krajach nie ma głodu chleba. Ludzie jednak cierpią na straszną samotność, rozterkę, nienawiść, poczucie odrzucenia, bezbronności, beznadziejności. Zapomnieli co to uśmiech, nie pamiętają piękna ludzkiego dotyku. Zapominają czym jest miłość braterska. Czy ty wierzysz drogi bracie i droga siostro że miłość Boża jest nieskończenie bardziej potężna, a Boże miłosierdzie bardziej czule niż zło grzechu, niż cała nienawiść, konflikty i napięcia, które dzielą świat?

 

W Grudniową noc w mrozie, zaraz sie narodzi-Zbawiciel. Trzej królowie pokłonią się Bogu mówiąc: to człowiek. A on zapłacze i zgaśnie lecz nam nie stanie się jaśniej w otchłani. Strasznie jest czasem żyć, więc teraz, trzeba się w droge zbierać o Panie. Niech nie dosięgną cię dzwony i nasze głosy zdumione, że byłeś nie z nami lecz bardzo blisko, gdy nad pustą schyleni kołyską czekamy...Patrzcie to Anioł pojawił się z dali i stanął nad blokami i wołał nas, lecz myśmy nie słuchali. Pusto na osiedlu, nikt nie szedl z nim w nieznane. Może myśleliśmy; ‘kto wie co tam będzie, niech lepiej innych woła,’ bo jakoś dziwnie przyszedł po kolędzie  i wstyd nam przez anioła.

 

Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba. Bożę Israela, Chrystusie, Jesteś który Jesteś, w jaskini Dawida, w jaskini Daniela, w jaskini Betlejem. Przyszedłeś i przychodzisz co chwila w kole służebnych aniołów, albowiem każda chwila jest ostatecznością i jest czasem twojego gniewu, i jest czasem twojego miłosierdzia Chrystusie. Miłosierdzie zaczyna się dzisiaj. Dzisiaj ktoś cierpi, dzisiaj ktoś jest na ulicy, dzisiaj ktoś jest głodny. Nasza praca jest na dzisiaj. Wczoraj przeminęło. Jutro jeszcze nie przyszło. Mamy tylko dzisiaj, by rozpoznać Jezusa, kochać go i służyć mu, nakarmić, przyodziać, przyjąć go pod swój dach. Nie czekaj więc do jutra drogi bracie, droga siostro. Jeżeli nie nakarmimy głodnych dzisiaj, jutro już ich może nie być. Miłość którą otrzymaliśmy od Boga nie może bowiem istnieć jedynie dla siebie-nic wtedy nie znaczy. Miłość trzeba wykorzystać w działaniu, a tym działaniem jest służba. Posłannictwo miłości może się spełniać jedynie w zjednoczeniu z Bogiem. Naturalnym owocem tej jedności zaś jest miłość w rodzinie, miłość bliźniego i miłość okazywana ubogim w duchu.

 

Niech każdy kto do ciebie przychodzi, odchodzi czując się lepszym i szczęśliwszym. Niech każdy widzi dobroć w twojej twarzy, w twoich oczach, w twoim uśmiechu. Niech każdy z nas promieniuje Bożym pokojem. Niechaj każdy z nas zapala jego światło aby innym oświetlić drogę. Niechaj każdy z nas wygasza nienawiść w sercach wszystkich ludzi. Wiedz iż Bóg cię kocha. I to właśnie dlatego powinieneś się stać nosicielem Bożej miłości. Gdy pasterze przybiegną ze zdumieniem, że Bóg tak wątłym ciałem objawić się może. I proste siano i żłób będzie miał za łoże. I trzej królowie oczom nie będą chcieli uwierzyć, że taka garstka ciała może zmieścić Boga. Gdzie jest Bóg? Wierzymy że jest wszędzie, jest przecież naszym stwórcą, jest wszystkim. Gdzie jednak mogą go zobaczyć oczy człowieka? Po to, by każdy z nas mógł zobaczyć Boga swoimi ludzkimi oczami, Bóg zamieszkał w głodujących, nagich, bezdomnych, samotnych. Bóg zamieszkał w tobie i mnie przez dar Eucharysti.

 

Święty Jan Paweł II powiedział iż „czuwać to znaczy być człowiekiem sumienia.” Adwent to czas czuwania. Czuwać to znaczy dostrzegać drugiego człowieka, jego potrzeby, prawo, dobro. Czuwanie to także odpowiedzialność. Człowiek odpowiedzialny to ten, na którym można polegać, można być pewnym że wywiąże się ze swoich obowiązków, a nawet więcej, zrobi to, co wprost do niego nie należy, a co powinno być zrobione. Bóg chce, żeby człowiek już tu, na ziemi, w ziemskim życiu, zaczął urzeczywistniać Jego Królestwo. Bóg chce naszej pomyślności, porządku, ładu, pokoju, dostatku, sprawiedliwości, bezpieczeństwa. Jest gotów nam w tym pomóc, dając wszelką moc i motywację do działania. Człowiek który czuwa, wypełnia wole Bożą i zawsze idzie drogą która prowadzi do miłości jaką jest Bóg.

 

Na koniec krótka historia. Zwykła rodzina przygotowuje kolację wigilijną. Cała rodzina z niecierpliwością oczekiwała czasu kiedy będą mogli usiąść za stołem, przełamać się opłatkiem, złożyć sobie życzenia i spożyć wigilijną kolację. Stół był przygotowany, przykryty obrusem, pod który było włożone sianko, zastawa i stucce, dwanascie potraw. Tradycyjnie przygotowano również jedno miejsce dla niespodziewanego gościa. I wszyscy z niecierpliwością czekali na pierwszą gwiazdkę. Gdy wreszcie ją zobaczyli, każdy radośnie podbiegł do stołu i już mieli łamać się opłatkiem gdy usłyszeli dzwonek do drzwi. Mąż wraz z żoną, zostawili dzieci w pokoju i podeszli do drzwi a w nich zobaczyli staruszka. Myśleli że może przyszedł kolędować i zarobić parę złotych. Ale stary człowiek nie wyglądał na kolędnika. Zapytali więc co mogą dla niego zrobić? On rzekł iż jest samotny i pomyślał iż może tutaj zjadłby kolację wigilijną. Małżeństwo zmieszane powiedziało iż chcą tą wigilię spędzić w gronie rodzinnym, i że w pobliżu jest Kościół który organizuje wigilię dla samotnych i że tam może się udać. Staruszek nic się nie odezwał. Smutnym wzrokiem popatrzył się na nich i wyszedł. Nagle w pokoju rozległ się straszny huk, a potem płacz dzieci. Przerażona para pobiegł do pokoju i zobaczyła iż zastawa przeznaczona dla nieprzewidzianego gościa leżała roztrzaskana na podłodze. Być może dla tego którego oni tak potraktowali! Pobiegli szybko do drzwi i wybiegli na ulicę, ale staruszka nie było. Nie było też żadnych śladów na śniegu, a przecież być powinny. Ze spuszczoną głową odeszli w kierunku domu. Była wyjątkowo cicha i spokojna noc, i tylko gdzieś niedaleko niosły się słowa kolędy: „Nie było miejsca dla ciebie, w Betlejem w żadnej gospodzie i narodziłeś się Jezu, w stajni, w ubóstwie i chłodzie. Nie było miejsca, choć zszedłeś, jako Zbawiciel na ziemię, by wyrwać z czarta niewoli, nieszczęsne Adama plemię… A dzisiaj czemu wśród ludzi, tyle łez, jęków, katuszy? Bo nie ma miejsca dla ciebie w niejednej człowieczej duszy.”