Przeskocz do treści

Jedno Słowo Miłości – Na podstawie „Alchemika” Paula Coelho”

      Jedno Słowo Miłości – Na podstawie „Alchemika” Paula Coelho

          W starożytnym Rzymie w czasach Tyberiusza, żył pewien zacny człowiek, który miał dwóch synów. Jeden zaciągnął się do wojska i wysłany został do najdalszych prowincji cesarstwa. Drugi zaś był poetą i oczarował Rzym swoimi wierszami. Pewnej nocy ojciec miał sen. Zjawił mu się we śnie anioł i rzekł, że słowa jednego z jego synów staną się sławne i będą powtarzane na całej kuli ziemskiej z pokolenia na pokolenie. Starzec zbudził się, płacząc ze szczęścia, bo życie było dla niego łaskawe i objawiono mu coś, co napełniłoby dumą serce każdego ojca. Krótko potem zginął, niosąc ratunek jakiemuś dziecku, które dostało się pod koła wozu.

        Mimo że nie znał on prawdziwego Boga, i był poganinem, ale przez całe życie był prawy i uczciwy, poszedł prosto do nieba i spotkał anioła, który niegdyś odwiedził go we śnie. „Byłeś zawsze dobrym człowiekiem,” rzekł do niego anioł. „Żyłeś otoczony miłością i umarłeś godnie. Mogę zatem dzisiaj spełnić każde twoje życzenie.” Na te słowa starzec odrzekł: „Życie również łaskawie się ze mną obeszło. Gdy zjawiłeś się w moim śnie, pojąłem, że moje starania nie idą na marne. Poematy mojego syna pozostaną w ludzkiej pamięci na wieki. Dla siebie o nic nie proszę, niemniej każdy ojciec szczyciłby się sławą dziecka, które pielęgnował w dzieciństwie i wychowywał, gdy był dorosłym młodzieńcem. Pragnąłbym posłyszeć słowa mojego syna w przyszłości.”

        Anioł dotknął leciutko ramienia starca i obaj przenieśli się w daleką przyszłość. Ukazał się przed nimi ogromny plac, gdzie tysiące ludzi porozumiewało się przedziwnym językiem. Radość wypełniała oczy starca łzami. „Wiedziałem zawsze,” rzekł do anioła, „że strofy mego syna są piękne i nieśmiertelne. Czy mógłbyś mi powiedzieć, które z poematów recytują ci ludzie?” Wówczas anioł zbliżył się do niego ostrożnie i usiedli na jednej z ławek ustawionych na placu. „Wiersze twojego syna, poety, były bardzo sławne w Rzymie,” powiedział anioł. „Wszyscy czytali je z rozkoszą. Jednak gdy dobiegły końca rządy Tyberiusza, poszły w niepamięć. Słowa powtarzane przez tych oto ludzi wyszły z ust twojego drugiego syna, który był żołnierzem.” Starzec słuchał anioła, nie dowierzając własnym uszom. „Syn twój służył w odległej prowincji, gdzie został mianowany setnikiem. Był to człowiek pełen dobroci i sprawiedliwości. Pewnej nocy jeden z jego sług ciężko zachorował i bliski był śmierci. Twój syn słyszał kiedyś wieści o Rabinie który uzdrawiał chorych. Ruszył zatem bez zwłoki na jego poszukiwanie. Po długich dniach wędrówki dowiedział się, że człowiek którego szuka, jest synem Boga. Spotkał po drodze ludzi przez niego uleczonych, poznał jego nauki i mimo iż był rzymskim setnikiem, przyjął jego wiarę. Pewnego ranka stanął wreszcie przed obliczem owego rabina. Powiedział mu, iż jeden z jego sług zaniemógł. Rabin był gotów pójść do jego domu. Setnik ów, był jednak człowiekiem wiary i gdy powstali wszyscy wokół, a on spojrzał Rabinowi głęboko w oczy, pojął, że naprawdę stoi przed obliczem Syna Bożego. A oto słowa twego syna, słowa którymi przemówił do Rabina i których nie zapomniano nigdy.” „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój.”

          Tak, Panie, powiedz tylko słowo… Jedno słowo miłości… A będzie uzdrowiona dusza moja! Jest czas Bożego Narodzenia. Ziemia chwycona przymrozkiem, przyprószona szronem. Mgła. Nieruchome powietrze bez podmuchu wiatru. Nagie drzewa, druty gałęzi. Szare niebo wiszące nisko nad ziemią. Przejmujące mokre zimno. Ludzie poruszają się jak we śnie. Na wszystko to patrzysz jakby z oddali. Jesteś nieobecny, bo w tobie pustka. Nawet nie smutek, po prostu odrętwiałość. Nawet nie obojętność, tylko nieczułość. Wykonujesz mechanicznie swoje czynności, pracujesz, załatwiasz, rozmawiasz i aż się dziwisz że cię na to stać. Nie czujesz wiary ni nadziei, nie czujesz miłości. Nie czujesz ludzi i nie czujesz Boga. To jest twój czas próby. Niechaj już dzisiaj, twoim pierwszym  postanowieniem będzie chęć przeproszenia Boga za każde wyrządzone zło. Niechaj twoim postanowieniem będzie prośba o dar wiary, nadziei i miłości. Teraz jest czas zadumy nad własnym życiem. Jeśli mój Bóg przyszedł do mnie, czy ja godnie przyjąłem go do swego serca? Bóg wcale nie każe nam iść żadną drogą, której by on sam nie przemierzył i na której by nie szedł przed nami. Szukaj więc drogi do Ojca który nas kocha. „Przez noc, droga do świtania. Przez wątpienie, droga do poznania. Przez błądzenie, droga do mądrości. Przez śmierć dla grzechu, droga do nieśmiertelności.”